Julian Tuwim w Internecie

Erotyczne zauroczenie

Rzeczą, która od razu rzuca się w oczy, gdy młody człowiek zajrzy do któregoś z wczesnych tomików Tuwima, jest erotyka o wielkiej sile oddziaływania. I nie chodzi wcale o to, że wiersze wypełnione są jakimiś dosłownymi opisami, ale o nastrój, który działa o wiele mocniej. Pomiędzy słowami znajdziemy wiele treści, które mogą poruszyć… Przeczytajmy kilka utworów z pierwszych tomów poety:

WIOSNA

Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
Wesele musuje w ciele,
Można oszaleć z radości,
O, moi przyjaciele!

Od stóp do głowy krąży
Potok niepowstrzymany!
Pomyślcie, co się dzieje!
Jaki to pęd opętany!

Jak bardzo jest! jak wiele!
Jak żywo, zupełnie, cało!
– Chodź, Młoda do Młodego
Ojcostwa mi się zachciało!

ONA

Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).
Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena.
– Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia.
Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena.

I przyłożyła ręce do tłukącej skroni,
I przymrużyła oczy. I cała pobladła.
A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni.
I podeszła powoli (śmierć… śmierć…) do zwierciadła.

Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła.
Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy).
Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła.
(Uwypuklone piersi drażniły mi oczy).

Potem – podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko.
(Słuchałem…) Szła woń słodka od włosów kasztanu;
Za rękę mnie ujęła… (zawrót!… pada wszystko!…)
I rzekła wolno: „Chciałam – – coś – – powiedzieć – – panu – –”

POCHWALAM SPRAWĘ DWOJGA CIAŁ

Z niewiadomego rozkazu nagle wyciągam ramię, by objąć świat:
I obejmuję Twą kibić – życiem uderza silnie w tętnicach krew!
Szybko oddycham z radości, cieszy mnie mocnych piersi dojrzały sad
I prężne, owocne biodra, pełne, krągłe, jak trzony wiosennych drzew.

Urodna, rodna, miłosna, wkwitniesz w oploty moje na żądny zew!
Przyjmiesz mnie w siebie z tryumfem, krwią zakotłuje w sercach gwałtowny szał,
W śródbiedrze, siejby spragnione, tryśnie wyczekiwany żywotny siew!
I mnie i Tobie pochwała! Pochwała sprawie dwojga tworzących ciał.

Napisałem „między słowami”, bo tak właśnie działają te wiersze. Zobaczmy jak wybrzmiewa wiersz o spacerze w czereśniowym sadzie. Pozornie nie ma nic wspólnego z erotyką i na dobrą sprawę mógłby się znaleźć w podręczniku języka polskiego którejś klasy szkoły podstawowej. Ale przecież to nie dosłowna treść wzbudza tu emocje:

CZEREŚNIE

Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemnoczerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie i wcześnie.

Gałęzie, jak opryskane
Dojrzałą wiśni jagodą,
Zwieszały się, omdlewając,
Nad stawu odniebną wodą.

Zwieszały się, omdlewając,
I myślą tonęły w stawie,
A plamki słońca migały
Na lśniącej, soczystej trawie

Oprócz wierszy, we wczesnej twórczości Tuwima, znajdziemy też tzw. prozę poetycką. Również o charakterze erotycznym.

SKWAR

Było raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy upał leżałem na słońcu, lubując się okrucieństwem żaru. Pustka.

Przybiegła do mnie zdyszana. Widziałem, jak bije serce jej pod białą bluzką. Widziałem wspaniałą szerokość biódr, spływających półokrągłą linią w kształtne, krzepkie nogi. Gorąca, gorąco, moja Ty młoda, zagorzała, kochana!

– Ci się stało? – Co robisz? – Uspokój się… Słuchaj… przecież – – – ! Och! upalne, straszliwe pieszczoty. Obłędne, skwarne oddanie! Stepy w oczach zamgławionych! Dyszące szybko piersi! Niesprawiedliwa wściekłość, co żąda nazbyt już wiele rozkoszy od naszych rozkochanych w sobie ciał w ten upał lipcowy!

LILIA

Rozchyliłem stulone płatki i pokazałem jej wstydliwe wnętrze kwiatu.

– Niech pan przestanie.

Jeszcze nie wiedząc, lecz już przeczuwając widocznie, zaśmiałem się nagle i nagle urwałem…

– Bo?…

Podniecające i sekretne były jej oczy, zmrużone niezdecydowaną odpowiedzią…

Wtedy rozwarłem szeroko na cztery strony świata białe ciało lilii i wilgotnymi wargami upieściłem wnętrze…

A gdy podniosłem oczy – ona stała w pąsach, z rozfalowaną piersią i błyszczącymi źrenicami.

I uśmiechnąwszy się nikle (pewno z warg moich, ufarbowanych żółtym pyłkiem) – jakimś specyficznie wzruszonym i drżącym głosem powiedziała:

– Pan jest wy-ra-fi-no-wa-nie nieprzyzwoity!…

„Wyrafinowanie nieprzyzwoity” – dobrze napisane! Z każdym następnym tomikiem znajdziemy coraz mniej „bilologizmu” – jak piszą o tego rodzaju twórczości krytycy. Jest to zrozumiałe, gdyż wraz z wiekiem zmienia się przecież sposób odbioru rzeczywistości. Niemniej, gdy Tuwim był człowiekiem całkiem dojrzałym, tak wspominał arkadyjskie czasy młodości (fragment „Kwiatów polskich”):

KWIATY POLSKIE
(fragment II/I/X)

Jak nie umkną te majstrówny w gąszcz leśny!
„Teraz gońcie nas, szukajcie, gdzieżeśmy!”
Zabiegały, zamigały wiewem białym;
Białe sarny tak by w borze biegały.
Z drzew wynurzą się, oczami zaświecą,
Zobaczą i za drzewo ulecą.
Byłoż tam mocowań, łaski, zadyszania,
Kiedy chłopak skoczną pannę doganiał!
Byłoż tam całowań, pisku, zamierań,
Gdy do drzewa chłopak pannę przypierał!
A łaskotu, a chichotu, przeciwień!…
Bo majstrówny były bardzo łechczywe.
I mówiły im na ucho sekrety,
I szeptały rozemdlałe: „Oj, rety!…”
Szeleściły panny po mchu, po chruście,
Upraszały ich najmilej: „Oj, puść mnie!”
Cycki u nich gumiaste jak graca:
Jak nacisną, to wklęśnie, potem wraca.
To sięgali, nagniatali: może strzeli?
Z mlecznych czasów pamiętali. Pragnęli.
A to były już wiedzące dziewczyny.
Miały one tej lubości przyczyny
A ci chłopcy byli jeszcze bez wieści,
Witkom w kwietniu nie rozwitym rówieśni.
Jeszcze byli w domyśle; nie wiedzieli,
Czemu łomot w piersi i zachłyst w gardzieli.
Kto przyciśnie swoją pannę do drzewa,
Temu serce tajna trwoga zalewa.
Jak się która w krzakach szamoce,
On zębami, kolanami dygoce.
Słodko było mówić pannom z imienia:
Erna, Fryda, Olga, Wanda, Terenia.
A i one grzecznie do nich i gładko:
„Ach, prawdziwie, panie Edek, to zanadto!”
„Ach, i cóż pan, panie Gzesiek, wyrabiasz!”
„Ależ z pana, panie Gieniek, niezgrabiarz!”
A te panny były wielkie chytrusy:
Tak gadały, a wodziły w pokusy.
Bo tam stało jezioreczko lustrzane,
Otaczały je skały omszałe:
To te panny nogi w wodzie pluskały,
Osrebrzone wychodziły na skały,
A te nogi w jeziorze zostały –
Panny srebrnym ogonem chlastały.
Śmiechu było między chłopakami –
Śpiewające widzieć ryby z cyckami.
Było śmiechu, lecz i łez gorących,
Od tych ślicznych piosenek smucących.