Julian Tuwim w Internecie

Bal w Operze

Intro  I   II  III  IV  V  VI  VII VIII  IX  X  XI  XII

Gdy pierwszy raz przeczytałem „Bal w Operze”, byłem zaszokowany, że coś takiego w ogóle dało się napisać w języku polskim. Jako pierwsze rzuciły się w oczy rzecz jasna przekleństwa – albowiem rzadko kiedy w szkole mówi się o wykorzystaniu wulgaryzmów w sztuce najwyższych lotów. Potem moje szczere uznanie wzbudziło wirtuozerskie podejście do języka. Niemalże dadaistyczne fragmenty typu: „gene orde dzwoni rami” oszałamiały. Nie chcę tu rozpływać się w zachwytach, ale poemat należy do tych dzieł, o których już przy pierwszym kontakcie wiadomo, że są wielkie i które nie tracą tego wrażenia przy kontaktach kolejnych. Muzyka i rytm tekstu wciąż i wciąż zachwycają. Treść, równie skutecznie jak za pierwszym razem, porywa czytelnika.

Tuwim napisał najważniejszy ze swoich utworów w roku 1936. W tym roku – co podkreśla Czesław Miłosz w swojej przedmowie do jednego za wydań „Balu” – w praktyce zaczęła się wojna światowa od przymierza Franco, Hitlera i Mussoliniego w Hiszpanii. W Europie, również w Polsce, nasilają się wystąpienia antyżydowskie. U nas nie jest aż tak strasznie jak w Niemczech, ale i tak antysemityzm stanowi realny problem. Sfery rządzące omamiają społeczeństwo pustą propagandą sukcesu, omotaną ideologicznym sosem patriotyzmu, który ma być wystarczającym wytłumaczeniem na każde zło. Cenzura, tajne służby, nieznani sprawcy, którzy bijąc, dziwnym trafem trafiają na krytyków sanacji… W takich to warunkach pojawia się kolejny katastroficzny tekst, prorokujący koniec zepsutego świata. W Polsce, być może, byłby najważniejszy spośród ówcześnie powstałych…

Byłby, bo „Bal w Operze” nie ukazał się w tamtym czasie. Kilka fragmentów opublikowały: „Skamander”, „Dziennik Ludowy” i „Robotnik”, ale całość nie miała szans przejść przez cenzurę II RP. Autor pisał poemat „do szuflady”, rozdawał maszynopisy „Balu” przyjaciołom, ci zaś przepisując je, rozdawali utwór innym (jak widzimy, drugi obieg nie jest wynalazkiem ery realnego socjalizmu). W czasie wojny osobisty egzemplarz autora zaginął – jak zresztą wszystko, co Tuwim miał w swoim gabinecie – ginęły również inne odpisy poematu. Okazało się jednak, że jedna z kopii szczęśliwie przetrwała wojenny czas, i to ta szczęśliwie zachowana kopia, umożliwiła wydruk w roku 1946. O szczęśliwym przypadku niech świadczy fakt, że to do dziś jedyny znany maszynopis z treścią „Balu”, o którym można by powiedzieć, że pamięta przedwojenne czasy.

I tu dzieje się rzecz być może najbardziej niesamowita – takie opóźnione premiery zwykle nie wytrzymują próby czasu. Zjawisko „pułkowników” jest znane w sztuce. Rzeczy wyciągnięte z szuflady po latach, rzadko mogą odegrać rolę wielkiego wydarzenia. Często są znane wąskiemu kręgowi specjalistów, omijając masowego odbiorcę. Albowiem, jak pisał prorok, wszystko ma swój czas i czas późniejszy o dekadę lub dwie nie pozwala na szerszy rezonans. Z „Balem w Operze” stało się inaczej. Poemat napisany w konkretnych czasach oczekiwania na koniec świata, okazał się ponadczasowym moralitetem.

Nie zadziało się to jednak od razu. Pierwsza pełna publikacja w „Szpilkach” pomimo ostrych kontrowersji, nie wywołała wielkiego poruszenia kulturotwórczego. Dla komunistów był to po prostu dowód na niedobroć sanacyjnej Polski. Zaś osobom pozostającym na emigracji, trudno było przyznać rację Tuwimowi. Wydawało się, że termin ważności poematu się skończył. Coś, co w 1936 roku mogło być przyczynkiem do wielkiego skandalizującego wydarzenia, zostało upupione. Tym bardziej, że proroctwo już się spełniło – koniec świata już miał miejsce, wojna się skończyła. Ale z każdą dekadą „Bal” nieodwołalnie stawał się coraz bardziej rozpoznawalny, coraz jaśniej lśnił jako jedno z największych dzieł polskiej poezji. Być może, na poważnie zaczęło się to w latach 70-tych, z ich propagandą sukcesu, rezonującą z tuwimowskim „IDEOLO”. Dziś, nikt rozsądny nie neguje rangi „Balu”.

Na koniec chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz: W „Balu” spotykamy wszystkie, pozornie sprzeczne wątki w poezji tuwimowej: sentymentalną lirykę przebijającą z obrazów szarej prowincji, satyryczne rymowanki rodem z kabaretu, erotyczne rozbuchanie typowe dla wczesnych wierszy, zaangażowaną i ostrą retorykę polityczną, i w końcu eksperymenty językowe. Niektórzy badacze zauważają też elementy ekspresjonizmu – typowego dla drugiej połowy lat 30-tych. Pomimo tych sprzeczności utwór wydaje się nad wyraz spójny. Mamy więc w „Balu” wszystko, co najlepsze z Tuwima.

Zapraszam do czytania – pasek nawigacyjny powinien ułatwić lekturę. Dodatkowo w artykule: Kręta droga „Balu w Operze” znajdziesz ciekawostki dotyczące druku poematu. Drugim bonusem jest tekst Skąd się wziął „Bal w Operze”? w którym znajdziesz kilka (auto)inspiracji wykorzystanych przy pisaniu poematu.

Intro  I   II  III  IV  V  VI  VII VIII  IX  X  XI  XII