Julian Tuwim w Internecie

Modlitwa

W czasie wojny, którą Tuwim spędził w Brazylii i USA, po kraju krążył wiersz, późniejszy fragment poematu „Kwiaty polskie”, któremu nadano tytuł „Modlitwa”. Jedną z relacji, podkreślającą znaczenie wiersza, cytuję w tekście „Trumny z polskiej sosny”. Ale nie tylko w czasach wojny wzbudzał silne emocje, również i dziś wiele osób powołuje się na tekst tego wiersza. Tuwima chętnie cytuje lewica, prawica i ci po środku. Być może dokonane przez Tuwima nawiązanie do biblijnego „prawa i sprawiedliwości”, miało wpływ na wybór nazwy jednej z najważniejszych partii politycznych w Polsce.

Przeczytajmy ten wiersz w całości i zobaczmy, co takiego zawiera, że jest atrakcyjny dla tak odmiennych sił politycznych. Albo nie… zostawmy politykę i po prostu dajmy się ponieść słowom „Chmury nad nami rozpal w łunę…”:

MODLITWA
(Kwiaty Polskie – fragment I/II/VIII)

My ludzie skromni, ludzie prości,
Żadni nadludzie ni olbrzymy,
Boga o inną moc prosimy,
O inną drogę do wielkości:

Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
Niech będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.
A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach,
Bankierstwo rozpędź – i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.
Pysznych pokora niech uzbroi,
Pokornym gniewnej dumy przydaj,
Poucz nas, że pod słońcem Twoim
„Nie mas Greczyna ani Żyda”.
Puszącym się, nadymającym
Strąć z głowy ich koronę głupią,
A warczącemu wielkorządcy
Na biurku postaw czaszkę trupią.
(. . . . . . . . . . .)
Piorunem ruń, gdy w imię sławy
Pyszałek chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość.
Niech więcej Twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
Głupcom odejmij dar marzenia,
A sny szlachetnych ucieleśnij.
Spraw, byśmy błogosławić mogli
Pożar, co zniszczył nas dobytek,
Jeśli oczyszczającym ogniem
Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
Każda niech Polska będzie wielka:
Synom jej ducha czy jej ciała
Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
I wielkość serc, gdy będzie małą.
Wtłoczonym między dzicz niemiecką
I nowy naród stu narodów –
Na wschód granicę daj sąsiedzką,
A wieczną przepaść od zachodu.
Dłonie Twe, z których krew się toczy,
Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
I zakryj, zakryj nimi oczy,
Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
Gdy brnąć będziemy do Warszawy
Przez Tatry martwych ciał germańskich,
Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
…A gdy będziemy, w Nekropolu,
Przybliżać się do Twych przedmieści,
Klękniemy kwarantanną w polu,
Nadziei pełni i boleści:
Nadzieją – że nam przyjaciele
Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
Niosący w oczach przebaczenie
I łzy radości a nie wyrzut.
Boleści – że nam nie pomogą
Te łzy ni łaska, ni witanie…
MILCZĄCE między nami stanie
Zjawą złowrogą.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w wielu miejscach tekst ten zupełnie się zdezaktualizował. Historia wcale nie rozpędziła bankierstwa, wręcz przeciwnie, banki mają się doskonale i pieniądz porasta tam pieniądzem. Wielkorządcy, zarówno w czasach PRLu, jak i teraz – z tym, że dziś o wiele bardziej – nie szczędzą bogactwa w ozdabianiu sobie gabinetów. Nie ma w nich jednak złowrogich trupich czaszek. Od ponad trzech dekad lud nie podnosi żadnej pięści, a już tym bardziej żylastej. Tyle sarkazmu. O ile krytyka rządów pieniądza jest słuszna – ciekawe, kiedy zdobędziemy się na stwierdzenie, że finał „Reduty Ordona” już się rozpoczął i trwa – to Tuwimowi nie udało się przewidzieć roli Niemców i Sowietów. Krwawy motyw zemsty na agresorze niemieckim, przy jednoczesnym otwarciu na agresora sowieckiego, stanowi słaby punkt „Modlitwy”. Podobnie myślał Miłosz, który w 1990 roku tak opowiadał o wojennych czasach:

(…) podczas wojny, kiedy byłem raz u żony Wańkowicza i jego córek na Żoliborzu, pani Wańkowiczowa dała mi utwór, który dostała z Portugalii, w liście czy też paczce. I była bardzo tajemnicza. Nie mówiła, kto jest autorem tego utworu. Powiedziała: „Może pan zgadnąć”. Ja natychmiast włączyłem ten utwór do mojej antologii „Pieśń niepodległa”, którą przygotowywałem. Kto jest autorem, właściwie nie bardzo wiedziałem. Ale pomyślałem sobie, że to jest pióro wprawne, to jest starsze pokolenie, to nie jest ktoś właśnie debiutujący. Nie rozpoznałem Tuwima. Zresztą to nie bardzo mnie obchodziło, bo i tak zbierałem wiersze anonimowe. Ale w antologii ocenzurowałem ten wiersz. Tam gdzie jest: „Gdy brnąć będziemy do Warszawy/ Przez Tatry martwych ciał germańskich,/ Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej”. Wydało mi się to trochę niesmaczne, trochę stylistycznie, powiedzmy, głupie. I wyłączyłem tych kilka wersów.

* * *

Do języka powszechnego przeszedł i należy do niego nieodwołalnie, fragment:

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość.

Szkoda, że nasza cywilizacja, państwo czy społeczeństwo nie są w stanie tych słów wprowadzić w życie.