Zapomniane nowatorstwo
Tuwim na początku swojej kariery rościł sobie prawo do bycia nowatorem. Nawet (nieco na wyrost) nazywał siebie futurystą. Niektóre z jego wierszy zawierały w sobie niekonwencjonalne sposoby wersyfikacji, co być może kojarzy się z „nowoczesnymi wierszami”. Mimo to nowatorstwo Tuwima polegało raczej na podejściu do języka i doborze odpowiedniej tematyki. Zresztą wkrótce awangarda krakowska z hukiem wymiotła do lamusa „modernizmy” i „futuryzmy” przedstawiciela Skamandra. Jakby na potwierdzenie zarzutów awangardy, forma wierszy Tuwima z czasem staje się coraz bardziej klasyczna. Dopiero kiedy przystąpił on do pisania „Balu w operze”, przypomniał sobie o „grzechach młodości”.
Wyszukałem kilka utworów powstałych na początku lat dwudziestych, które odbiegają od powszechnego wyobrażenia czym jest „tradycyjny” wiersz liryczny.
ŻYCIE MOJE
Krwi, snów, mknień, żądz,
Gór, chmur, drżeń, zórz,
Łez, chwil, róż, słońc,
Łkań, gwiazd, gróz, mróz!
O, życie moje!
O, życie moje!
Bierz, gub, trwoń, trać,
W lot, w śmiech, w gniew, w szał!
Żyć! śnić! drżeć! łkać!
Mknij, leć, pędź, w cwał!
O – życie moje!!
O życie moje!!
Ból? Śmierć? Tak, tak!
Wiem, wiem: czar złud!
Nic, nic! Dzień – ptak!
W pęd! w lot! w wir! w cud!
O życie, życie moje
Wiersz – za wyjątkiem refrenu – składa się wyłącznie ze słów jednosylabowych, co kieruje uwagę na całkiem współczesną stylistykę rockową z wiecznym głodem rymów męskich. Przeczytajmy kolejne utwory.
NA NOŻE
Dzika gra! Straszna gra!
Oczy płoną! Serce gorze!
Który? Dwóch nas być nie może!
Albo ty – albo ja.
Raz-dwa, raz-dwa!
Na noże!!Krwi! krwi! Tak jak zwierz,
Żarem tchnę, wzrokiem palę!
Bez litości! W męce, w szale
Wyje żądza, wyje chuć!
Celnie gódź!
Dobrze dźgniesz –
– Sam pochwalę!
Stań wprost – nie jak tchórz,
Lub ci sam bod żebro nóż
Wwalę!Dzika gra, straszna gra:
Albo ty – albo ja!
Miękkie ciało – twarda stal,
Tu się zaczaj, tam się skryj,
Po rękojeść w serce wbij,
Po rękojeść w serce wwal,
W miękkie ciało twardą stal,
Dźgnij!A ja też, a ja też,
Chytrze, skrycie niby zwierz,
Póki krwią się nie obroczę,
Naprzód skoczę!
Jedna chwila, jeden ruch:
Raz-dwa! Prosto w brzuch!
Wbiję nagle, szybko wtłoczę
I rozpruję i zawiercę,
I bić będzie jedno serce
Jedno z dwóch!Dumna sprawa, ciężka sprawa,
Chuć czerwona, krwawa sława,
Harda gra! Piękna gra!
Albo ty – albo ja!
Płonę! Dwóch nas być nie może!
Raz-dwa! Raz-dwa!
Na noże!Lecz nim błysną z nożów skry,
Poprzysięgniem, ja i ty,
Że będziemy strzec najświęciej,
My uparci, my zawzięci,
By strumienie naszej krwi,
Boże broń, nie pobluzgały
Jej – lilijnej, cichej, białej,
Kiedy w strasznej naszej walce
Rękojeście ścisną palce,
Kiedy wielki gniew rozgorze,
Gdy będziemy życiu mścić,
Gdy się zaczniem strasznie bić
Na noże!
UMARŁ
Jak gdyby nigdy nic:
Wieźli
Pospiesznie przez ulicę,
Tak szybko, tak prędko,
Doprawdy – prawie kłusa,
Czarny krzyż nieśli,
I ksiądz szedł zamaszyście,
Jak gdyby zwykłą szedł drogą.A za karawanem
(Pomyślcie, pomyślcie!)
Nikogo nie było, nikogo…Zawieźli go do ziemi i do Pana Jezusa.
A nie wiadomo gdzie – wdali –
Jak gdyby nigdy nic,
Kiedyś tam, rano,
List dostaną.
Ach jakże będą płakali,
Krzyczeli, rozpaczali,
(Nie wiem gdzie – w dali).
Postawią woskowe świeczki
Postawią woskowe świeczki
W zżółkłych matowych świecznikach
I będą zbierali
Po szufladkach, kącikach,
Najświętsze pamiąteczki.
Na koniec najbardziej chyba znany z „nowoczesnych” wierszy Tuwima. Docenimy owe nowatorstwo, jeśli zdamy sobie sprawę, że jest to jeszcze jedno ujęcie, znanego powszechnie motywu nawróconej nierządnicy – Marii Magdaleny. Sposób w jaki jest on przedstawiony, daleki jest od tradycyjnych apokryfów. Przy okazji – skoro już wdepnęliśmy w tematykę przedstawiania postaci ewangelicznych i ogólnie motywów biblijnych: według Ewangelii Maria Magdalena nie była nierządnicą – taką rolę przypisuje jej jedynie (głównie ludowa) tradycja – została natomiast uleczona przez Jezusa, który wygonił z niej złe duchy (Łk, 8, 1-3; Mk, 16, 9-14).
CHRYSTUS MIASTA
Tańczyli na moście,
Tańczyli noc całą.Zbiry, katy, wyrzutki,
Wisielce, prostytutki,
Syfilitycy, nożownicy,
Łotry, złodzieje, chlacze wódki.Tańczyli na moście,
Tańczyli do rana.Żebracy, ladacznice,
Wariaci, chytre szpicle,
Tańczyły tan ulice,
Latarnie, szubienice,
Hycle.Tańczyli na moście
Dostojni goście:
Psubraty:Starcy rozpustni, stręczyciele,
Wstydliwi samogwałciciele,
Wzięli się za ręce,
Przytupywali,
Grały harmonie, harmoniki,
Do świtu grali,
Tańczyli swój taniec dziki:
Dalej, Dalej!
Żarli. Pili. Tańczyli.A był jeden obcy,
Był jeden nieznany,
Patrzyli nań spode łba,
Ramionami wzruszali,
Spluwali.Wzięli go na stronę:
Mówili, mówili, pytali.
Milczał.Podszedł Rudy, czerwony:
– Coś za jeden?
Milczał.Podszedł drugi, bez nosa,
Krościasty:
– Coś za jeden?
Milczał.Podszedł pijus, wycedził:
– Coś za jeden?
Milczał.Podeszła Magdalena:
Poznała, powiedziała…
Płakał…Ucichło. Coś szeptali.
Na ziemię padli. Płakali.

