Maleńka książeczka „Wiersze skandaliczne”
A jednak porządki się przydają. Kiedy pisałem: A może chodziło o niskonakładową książeczkę, jaką mój kolega dostał „za dobre wyniki w nauce” od dowcipnej dyrektorki szkoły. Po rozdaniu świadectw zaczytywaliśmy się króciutkimi, obscenicznymi wierszykami poety. Nie pamiętam, jak to się stało, że ów egzemplarz przez lata był moim posiadaniu 😊; nie pamiętam też niestety, gdzie (=u kogo) znajduje się dzisiaj., nie wiedziałem, że wciąż jestem jej posiadaczem, tylko o tym nie wiem. W trakcie jakichś porządków, których nie chciałem dokonywać w tym morderczym upale (działo się to 2.07.2025), a do których zostałem zmuszony przez resztę rodziny; odnaleziona została wspomniana książeczka. Mała – wymiary 5,5cm × 7,7cm – oprawiona w zielonkawą okładkę, wydana w 1983 roku przez RWS „Prasa-Książka-Ruch”. Zajrzałem do środka, przewracając maleńkie stroniczki. Odezwały się wspomnienia… Wierszyki wciąż są śmieszne, pomimo upływu lat.

Jedna z ilustracji Eugenii Szarolty Pawel, znanej skądinąd, a dokładniej ze starożytnego „Swiata młodych”. Ewidentnie nawiązuje do wiersza o całowaniu.
Zdecydowana większość zamieszczonych tam utworów została już zacytowana przeze mnie na stronie „Julian Tuwim w Internecie”. Znajdziemy tam: Mój dzionek, Raport, O pewnym pieńku, Na pewnego endeka…, Na zbytnie dziwkochwalstwo…, Kartka z dziejów ludzkości, Zośka – wariatka, Zwariowany alfabet, zestaw fraszek i wiersz o całowaniu w d… Pozostały jeszcze: Podświadomość, Sic!, List do kobiety, Ostatnia dziewica, Ewa. W takim razie przeczytajmy sobie dla pociechy dwa z nich:
OSTATNIA DZIEWICA
Nad modrą falą, goniąc spojrzeniem
Smutna usiadła dziewica.
Pierś rozedmana czułem westchnieniem,
Chustką podciera swe lica:– Żegnaj mnie ojciec, żegnaj mnie matka,
Już nie wytrzymam tej męki.
Próżno trudziłam się do ostatka,
Dziś zginę z własnej swej ręki.Tak smutną dolę opłakująca
Już się szykuje do skoku,
Wtem czyjaś ręką z boku ją trąca,
Cud dzieje się na jej oku.Cud jaśniejący w słońcu wspaniale,
Jakim się w bajkach zachwycasz.
Oto znienacka pienią się fale,
Z fal wstaje złocisty rycerz.Czuć, że jest duchem po pierwszym słowie,
Groźnie wygląda, lecz godnie.
Pancerz ma z przodu, hełm ma na głowie,
A niżej, jak zwykle… spodnie.– Dziewico czysta, wiem, żeś nietknięta,
Dla ciebie wyszedłem z głębi.
Pragnę ci zerwać boleści pęta,
Tylko mnie mów, co cię gnębi!Chceszli klejnoty, chceszli pałace,
Czy chceszli zniżki do kina?
Wszystko ja dam ci, wszystko zapłacę,
Powiedz, dziewico jedyna!Chceszli, by każdy podziwiał cię by,
Chcesz być królewną zaklętą?
Chcesz złote miasta, Chcesz złote zęby?
Wszystko ci dam, boś nietknięta.Nic mi klejnoty, nic mi pałace
– Rzecze dziewica żałosna. –
– Wszystko zapomnę, wszystko niech stracę,
Czterdziestą mija mnie wiosna!Wszystko niech stracę, wszystko zapomnę.
– To mówiąc spuszcza oczęta. –
Jedno życzenie mam ja ogromne,
Żebym już raz była tknięta!Rycerz się wzdrygnął okropnym ruchem
Na to życzenie kobiety.
I rzekł: – Przepraszam, wszak jestem duchem,
Nie mogę służyć, niestety.Potem ją ujął i rzucił do wody,
Fala zakryła jej lica.
Tak to zginęła w kwiecie urody
Ostatnia warszawska dziewica.
SIC!
Szła Nowym Światem z pieskiem
(Ratlerek. Wabił się „Smyk”),
Oczy miała niebieskie,
A piesek – czarne (sic).Widzę – dziewczyna klasa,
I wdzięk i urok i szyk…
– „Przepraszam, jaka to rasa?”
Odrzekła: „Ratler” (sic).– „Ratler? To dziwne”, wtrącam,
„Myślałem, że Fiat lub Buick”…
Mrużąc oczęta od słońca
Szepnęła: „Możliwe”… (sic).Chwyciłem dziewczę za biodro
(Mój stały nerwowy tik),
Spojrzała słodko i modro,
A piesek – zaszczekał (sic).– „Czy chcesz być moją?” Chciała.
Świat mi z przed oczu znikł!
Co wszystko mogą dwa ciała!
Nie licząc pieska (sic).Chwila pędziła za chwilą:
To całus, to wódki łyk.
„Kocham cię, kocham, Marylo”.
Maryla jej było (sic).Rozkoszą nienasycony,
Jak dzik, jak żbik i jak byk
Wyłem: „Co znaczą miliony,
Kiedy mam ciebie!!” (sic).A miły piesek w kąciku
Uśmiechnął się na ten krzyk,
Coś sobie mruknął po cichu
I podniósł nóżkę i… (sik).
* * *
Dobrze, że to mikro-wydawnictwo się odnalazło (Kajtek – i tak ci nie oddam tej książeczki), bo już byłem gotów wysupłać kilkadziesiąt złotych i zakupić podobny okaz na którymś z serwisów sprzedażowych. A tu proszę – jest! Niby teksty znane, czytane wielokrotnie, ale mając w rękach plik karteluszków, ich lektura lepiej smakuje. Nie od dziś wiadomo, że oprawa potrawy zapewnia lepsze wrażenia przy konsumpcji 😊.
Wybór jest różnorodny – utwory tyczą się różnych tematów, były publikowane w różnych miejscach. Dlatego taki różnorodny zestaw nieco gubi kontekst poszczególnych tekstów. A może to i dobrze? W końcu jak pierwszy raz miałem „Wiersze skandaliczne” w rękach, też nie znałem kontekstu, a lektura i tak była niezwykle satysfakcjonująca!

