Julian Tuwim w Internecie

Wizerunki poety

Niniejszy serwis jest przede wszystkim zbiorem tekstów. To znaczy, że ilustracje – z różnych powodów – są niewielką jego częścią. Mimo to nawet w roku 1998, kiedy Polbox dawał 1MB miejsca, strona zawierała cztery portrety Tuwima, zeskanowane z książki „Dwudziestolecie literackie” Andrzeja Zawady (1995, seria „A to Polska właśnie”). Są one na tyle charakterystyczne, że i dziś warto je przedstawić. Rzecz jasna w dzisiejszym wydaniu witryny, nie są to już malusieńkie obrazki – zarezerwowałem dla nich więcej niż 110kB 😉.

Oto bardzo znany portret narysowany przez Witkacego w ramach działalności tzw. Firmy Portretowej „S.I. Witkiewicz”, jak o sobie pisał. „Firma” miała swój regulamin z cennikiem. W opisach portretów znajdował się czas wykonania, rodzaj portretu i używki jakich autor używał lub nie używał w trakcie tworzenia. Akurat u Tuwima mamy: luty 1929, typ B+d, co oznacza: „Spotęgowanie charakteru, graniczące z pewną karykaturalnością”. Zapis Nπ8m+Cof tłumaczy się, że Witkacy od 8 miesięcy nie pił alkoholu, ale raczył się kawą w czasie malowania. Według firmowego cennika portret ten, namalowany pastelami na kartonie, powinien kosztować 150 przedwojennych złotych.

Portret Tuwima namalowany przez Witkacego

Rysunek z okładki książki „Jarmark Rymów” z roku 1934 jest kolejnym bardzo popularnym wizerunkiem Tuwima – został on m.in. wykorzystany jako główne zdjęcie okładkowe wspomnianego „Dwudziestolecia literackiego” Zawady. Jego autorem jest rysownik Władysław Daszewski pseudonim Pik – na obrazku widać nawet ciemną plamę w kształcie odwróconego liścia. Nie mam przedwojennego wydania, więc zeskanowałem karykaturę z „Jarmarku” z roku 1958, wydanego w ramach serii „Dzieła Juliana Tuwima”.

Okładka Jarmarku rymów

A to grafika „Insula Juliana” autorstwa Szymona Kobylińskiego. Zaczęło się od tego, że Kobyliński miał ilustrować dwa tomy „Cicer cum caule czyli groch z kapustą” i tak poznał się z poetą. W ramach znajomości Tuwim podarował rysownikowi jeden z czterech egzemplarzy własnego wydania (unikatowy maszynopis) „Tuwim w poezji polskiej”, a sam dostał prezent w postaci portretu stylizowanego na starą mapę. Zeskanowałem niewielką ilustrację z książki Zawady, co skutkuje bardzo „symboliczną” rozdzielczością. Zdecydowanie przydałaby się lepsza jakość, żeby wyczytać co tam też zostało powypisywane.

Kobyliński niekoniecznie wiedział, czemu na żonę poety, Stefanię Tuwimową mówiło się „marchew”. Był przekonany, że to przezwisko związane z jej kolorem włosów. A ponieważ nazwa warzywa pojawiała się w obrocie, namalował marchew w samym centrum portretu. Dopiero po jakimś czasie, ktoś zwrócił mu uwagę, że tak brzmiało panieńskie nazwisko Stefanii, którego zresztą trochę się wstydziła. Jednym słowem – małe faux pas.

Insula Juliana autorstwa Szymona Kobylińskiego

Ostatnim obrazem jest olej Zygmunta Menkesa, uznanego nowojorskiego malarza polskiego pochodzenia. Właśnie w Nowym Jorku Menkesowie zaprzyjaźnili się z Tuwimami. Portret przybył z poetą do Polski i po jego śmierci został oddany w depozyt warszawskiego Muzeum Literatury. Dziś znajduje się w rękach prywatnych, o czym można dowiedzieć się z serwisu „POLSWISSART” – dzieło sprzedano w 2020 roku. Reprodukcję zaczerpnąłem właśnie ze strony serwisu aukcyjnego.

Portret Tuwima namalowany przez Menkesa

Uwaga: Wiem, że z powyższych ilustracji jedynie dzieło Witkacego znajduje się w domenie publicznej. Ale wizerunki te i tak są powszechnie obecne w przestrzeni około-tuwimowej – można powiedzieć: „memiczne” – więc zdecydowałem się je tu pokazać.