„Wiersze wybrane” (seria BN)
Drogi czytelniku, załóżmy, że zajrzałeś na stronę „Julian Tuwim w Internecie”, spodobały ci się zamieszczone tu teksty i chciałbyś lepiej poznać twórczość poety. Cóż można zrobić w pierwszej kolejności? Rzecz jasna odwiedzić bibliotekę i znaleźć tam zbiory poezji czy osobne wydania „Balu w operze” albo „Kwiatów polskich”. Ale kusi cię, żeby dostać pakiet poezji Tuwim w pigułce, w dodatku łatwej w odbiorze. Wtedy tom „Wiersze wybrane” wydane przez Ossolineum w serii „Biblioteka Narodowa” jest właśnie dla ciebie.
Seria ta – w charakterystycznej szacie graficznej – pewnie jest ci znana. Oferuje porządne wydania, w których oprócz właściwej treści dzieła, znajdziesz przystępny opis, wyjaśniający o co w niej chodzi, w jakim kontekście została stworzona. Ale uwaga! Chodzi o kontekst literacki. Czyli skąd wywodzi się twórczość ulubionego poety, jakie miał inspiracje, czego dokonał, co nowego wniósł do wierszopisarstwa. Te właśnie informacje umieścił autor wyboru Michał Głowiński i zrobił to przytomnie i treściwie. Złapałem się na tym, że „moje” uwagi i refleksje umieszczone w pierwotnej witrynie z roku 1998, były w dużej mierze powtórzeniami jego sądów zawartych w „Wierszach wybranych”.
W książce nie znajdziemy natomiast kontekstu społecznego. Czyli nie dowiemy się na przykład, czy po publikacji wiersza „Do generałów” Tuwim był krytykowany czy nie. Tyczy się to zarówno wierszy z międzywojnia, jak i tych powojennych. Z jednej strony szkoda, bo być może lepiej wiedzieć o percepcji danego utworu, ale z drugiej strony dostajemy „czystą” literaturę, bez publicystycznych naleciałości. I być może tak właśnie powinniśmy czytać tuwimowskie poezje: Jeśli są dobre, obronią się same.
A jaki jest sam wybór? Otóż wczesnych wierszy jest w nim stosunkowo mało. Z jednej strony to dobrze, bo sam Tuwim w latach 30-tych o swych wczesnych wytworach niezbyt pochlebnie się wypowiadał. Istnieje więc szansa, że dostajemy utwory, które sam poeta uznałby jako najlepsze. Z drugiej zaś obcując z tym zbiorem, nie odczujemy w pełni inności, brutalności i szorstkości pierwszego tomu „Czyhanie na Boga”, co też byłoby pewną wartością. Jeśli zaś chodzi o wiersze z okresu dojrzałego, to dostajemy szeroką, satysfakcjonującą reprezentację. Brakuje natomiast zupełnie przykładów twórczości satyrycznej, bo za taką dziś nikt nie uzna „Balu w Operze”.
Jak widać na zdjęciu, tak często korzystałem z „Wyboru”, że klejenie nie dało rady. Mam więc aż trzy kawałki książki, w dodatku bez okładek. Ale Tuwim widząc taką postać, na pewno by się nie oburzał, bo jak mawiał pewien pisarz na spotkaniu autorskim, cieszyło go gdy widział rozklejone i zniszczone książki swojego autorstwa, rzucone gdzieś na stole czy koło łóżka (bo ktoś je czyta!), natomiast pozytywnych uczuć nie wzbudzał w nim widok śliczniutkich tomów, stojących w rządku na regale.
Skąd wziąć ową książkę? W bibliotekach może jej nie być, a w dodatku taki tomik, warto mieć pod ręką przez dłuższy czas niż ten, który oferuje wypożyczalnia. Szczęśliwie można kupić sobie „Wybór” w jakimś serwisie aukcyjnym – ceny są różne, ale bez problemu można znaleźć ofertę, w której sama książka jest tańsza od kosztów przesyłki.

